wtorek, 27 września 2011

NUMERY 227-285 (od ul. Radwańskiej do ul. Czerwonej)

227/231

Nie mogę znaleźć w Internecie żadnych informacji o tym, co tam było wcześniej. A teraz powstał tu, i otwarty został w maju 2012 roku, hotel sieci Holiday Inn. Jest to czterogwiazdkowy obiekt z 127 pokojami i wieloma dodatkowymi elementami typu spa, sklepy. Trzeci łódzki hotel o tym standardzie. W nim - Restauracja Łódzka.

Inwestycja ta ciągnęła się od 1997 roku, a obiekt sześciokrotnie zmieniał właściciela... Już bez mała "legendą" stały się perypetie tego obiektu straszącego przechodniów przez długie lata. Jest to ogromny, nawet jak na Piotrkowską,  narożny budynek, o czym świadczy nawet to, że zajmuje trzy numery. Pomalowano go na kolor jasnokremowy. Ma 6 kondygnacji i wejście od strony narożnika.


233

Kamienica nowa, szara i mało ciekawa, ale… przynajmniej czysta i w sumie estetyczna + banalne podwórko…Ciekawy szklany świetlik w klatce schodowej.

235/241

Znajduje się tutaj skwer. Miał zostać zlikwidowany pod budowę wielopoziomowego parkingu. Duże drzewa, enklawa zieleni. Można odpocząć na ławce. W głębi za skwerem – zwykły blok mieszkalny. To właśnie on ma adres podany wyżej.
W 2011 roku i później miejsce to co i rusz trafiało na łamy prasy. Władze spółdzielni mieszkaniowej chciały powycinać drzewa! Mieszkańcy zorganizowali cykl akcji protestacyjnych - często drastycznych, jak siedzenie na drzewach i przywiązywanie się do nich, potyczki i przepychanki z ochroniarzami. Za wszelką cenę pragną bronić swojego skweru. Wiadomo, że jest to łakomy kąsek dla zbudowanego w pobliżu hotelu, który chce wybudować parking. Czy obronią?... na razie trwają kolejne akty tej bulwersującej historii...
Dostałam świetny komentarz na bloga od anonimowej „łodzianki”. Wiele on wyjaśnia: "Średnio zadbany skwer to historyczny ogród Kołaczkowskiego (najpierw Silbersteina) i część ekosystemu śródmieścia Łodzi; pięknie zakomponowany celowymi nasadzeniami stanowi (jeszcze i mam nadzieję, że na zawsze) prawdziwą ozdobę tego fragmentu naszej pryncypalnej ulicy. Istnieje jako ogród tak długo jak Łódź, ma zróżnicowany, w tym podlegający ochronie drzewostan. Jeszcze parę lat temu podlegał ochronie konserwatorskiej. Konserwator zabytków Wojciech Szygendowski wnosił o jego wpis do rejestru zabytków; z niewiadomych powodów nie zostało to zrealizowane. Pełni rolę nie tylko estetyczną, ale także biologiczną (przeważają drzewa liściaste, o dużej wydajności tlenowej) i społeczną - jest jedynym terenem zielonym dostępnym dla sporej liczby okolicznych mieszkańców starszych wiekiem, którzy nie dojdą do żadnego parku, jest skwerem otwartym, z ławkami (na Piotrkowskiej rzadkość), stanowi więc popularne miejsce relaksu dla przechodniów.” Dziękuję Pani!
W lutym  2012 kolejna odsłona konfliktu wg znanego scenariusza - spółdzielnia vs obrońcy, wspomaganie przez fundację Gaja. 20 lutego - wizja lokalna i ponowne odwleczenie ostatecznej decyzji niekorzystnej dla enklawy zieleni... W lipcu 2013 skwer był niedostępny, zagrodzony przenośnymi metalowymi ściankami, ale za to rok później "zasieki" zniknęły, można swobodnie spacerować i widzę, że skwer został chyba ostatecznie obroniony. Nie wygląda jednak najlepiej - np. ławki są bardzo stare i zniszczone. W pozostałej mniejszej części znajduje się ślad po wyciętym ogromnym drzewie (!) ok. 170 cm średnicy. Wokół spacerują gołębie i dzikie kaczki.
             
243

Ta mała kamienica Gottlieba Beera z 1835 r. była pierwszym piętrowym domem mieszkalnym w Łodzi. Pierwotnie był to budynek klasycystyczny o 7 oknach na każdej kondygnacji wychodzących na ulicę Piotrkowską, z gzymsami, pilastrami i półokrągłym szczytem. Po pół wieku nowy właściciel, Ludwik Keller, rozbudował go o większą część neorenesansową, z muszlami, rozetami i szczytem trójkątnym.  Jeszcze w roku 2010 była to kompletna ruina, choć przecież wcześniej w tym miejscu mieściły się: Niemiecki Towarzystwo Śpiewacze, Teatr Muzyczny „Lutnia”, kino, a nawet, przejściowo, Filharmonia (sic!). Na domiar złego w 2007 roku doszło to fatalnego pożaru. Mówiło się o rozbiórce budynku. Na szczęście został on wpisany do rejestru zabytków i stał się własnością Wyższej Szkoły Pedagogicznej.  Otwarcie budynku po kosztującym milion zł remoncie wnętrz nastąpiło14 lutego 2012 roku. Teraz jest tu Centrum Konferencyjno-Widowiskowe "Lutnia" działające w ramach uczelni! Można się spodziewać wystaw, koncertów itp. Niestety moja wizyta w maju 2012 roku była strasznym rozczarowaniem. Okazało się, że wyremontowano wyłącznie wnętrze tej części budynku, do której wchodzi się z boku, od strony skweru (245/247). Natomiast w lipcu 2014 roku w tym miejscu trwał ku mojej wielkiej radości już od ponad roku gruntowny remont w ramach programu "Mia10 Kamienic" - przyszedł ratunek, wyłonił się powoli dawny świetny obraz kamienicy! W grudniu 2015 roku kamienica wygląda prześlicznie! Niestety - można zajrzeć na dziedziniec-podwórko i widać, że tam "nic nie ruszono". Kontrast jest porażający. Może kiedyś?... Byłoby to coś wspaniałego... Tutaj jest FOTOKOD!

245/247

Brak zabudowań i kolejny skromny skwer wrzynający się głęboko w głąb ulicy, aż do następnej przecznicy. Z dala za zielenią widoczny wieżowiec (opatrzony numerem 247). W nim mieści się obiekt noclegowy, bo tak wskazuje informacja na stronie internetowej pp. Słomkowskich: http://www.noclegi.nso.pl/ 

249/251

Pięknie odnowiony i elegancki budynek w kremowożółtym kolorze z ESTETYCZNYMI reklamami (a więc można - patrzcie i uczcie się!!!) – chyba z lat międzywojennych. Na nim, na bocznej ścianie od strony skweru – tablica pamięci z 1969 r. poświęcona działaczom PCK. Za to zadbane podwórko; można powiedzieć, że jego czystość maskuje nijakość kamienicy.

253

„Puste” podwórko. Wolny widok w głąb podwórka – zniszczonego i bardzo brudnego. W Internecie jest informacja, że znajduje się tu mural namalowany w ramach kampanii „Pozory mylą, dowód nie”  na „ścianie od ulicy Piotrkowskiej”. Ja nie widzę w ogóle takiej ściany.

255

Dość banalna i strasznie zaniedbana kamienica ; brzydkie podwórko, ale z widokiem na wieżę Katedry. Tabliczka : Ewa Partum w tym domu w 1982 roku zrealizowała performance "Hommage a Solidarność".

257

To zwykły blok – wieżowiec, położony w głębi od ulicy, przestrzeń przy Piotrkowskiej zajmuje po prostu dojazd do niego.

259

Zupełnie nijaka, brzydka i zaniedbana kamienica ohydnie upstrzona reklamami… Podwórko też brzydkie, ale z odrobiną zieleni.

261

Skromna, RÓŻOWA, trzypiętrowa kamienica, lecz odnowiona, dość estetyczna. Brama niestety zamknięta, widać, że w podwórku – zielono.

263

„Dom Scheiblera” był to typowy parterowy dom rękodzielniczy o siedmioosiowej fasadzie oraz wysokim naczółkowym dachu. Powstał w 1838 roku. Po rozebraniu go w połowie lat 90. XX wieku wzniesiono obecny obiekt, tak by przypominał architekturą swój pierwowzór. W 1854 roku zamieszkał tutaj Karol Wilhelm Scheibler, twórca kompleksu rezydencjonalno-mieszkalno-fabrycznego „Księży Młyn”. Parterowy budynek, w którym mieści się teraz Księgarnia Archidiecezji Łódzkiej, kryty ładną dachówką, z okienkami mansardowymi, Bardzo zadbany i elegancki. Przed nim przystanek MPK. Tutaj jest FOTOKOD!

265

Bazylika archikatedralna pw. Św. Stanisława Kostki (1901-1910). Neogotycki monumentalny kościół stojący na obszernym placu. Trójnawowy, wzorowany na katedrze Notre Dame w Chartres – wg innych źródeł na niemieckiej katedrze w Ulm. Komitet budowy powołano już w 1895, w jego skład weszli najwięksi łódzcy fabrykanci: Juliusz Teodor Heinzel baron Hohenfels, Edward Herbst, Juliusz Kunitzer, Józef Richter i Adolf Hoffrichter. Kamień węgielny poświęcił 16 czerwca 1901 arcybiskup warszawski Wincenty Chościak-Popiel. Murowany, wykonany z nieotynkowanej jasnożółtej cegły – nietypowy kolor! – (w tzw. stylu Rohbau) budynek kościoła wybudowano w latach 1901-1912. Archikatedra łódzka jest najwyższym budynkiem Łodzi – ma 104 m wysokości i jednym z największych kościołów w Polsce. W dniu 15 października 1922 r. konsekracji świątyni dokonał pierwszy biskup łódzki Wincenty Tymieniecki, wcześniej proboszcz parafii św. Stanisława Kostki. Za jego czasów (w 1927 r.) dokończono budowę wieży, wznoszonej według projektu Jożefa Kabana. Wieża została poświęcona w dniu 9 października 1927 r.
W środku – wspaniała neogotycka ambona. Nocą iluminowany. Na tyłach – Wyższe Seminarium Duchowne, Pałac Biskupi. Przed katedrą od 1925 Grób Nieznanego Żołnierza, od 1930 roku – pomnik pamięci Ignacego Skorupki (przedstawiający Chrystusa niosącego krzyż, a na postumencie są tablice z życia księdza). Autorami obelisku byli: prof. F. Sługocki oraz W. Konopka. W 1939 roku pomnik został zniszczony przez hitlerowców. Cudem ocalały dekoracyjne tablice, które ukryto w budynkach diecezjalnych. Pomnik bardzo długo czekał na swoją odbudowę. Nie pozwalały na to ówczesne władze. Stanął dopiero ponownie na Placu Katedralnym w roku 1989. Od 2000 roku jest tutaj również pomnik Jana Pawła II.
W połowie października 2011 roku ukazał się książkowy przewodnik  Ryszarda Bonisławskiego "Archikatedra : nasz łódzki panteon narodowy". Można go kupić w łódzkich księgarniach, m.in. w tej koło Katedry, a jeśli jeszcze gdzie indziej, to na pewno moi Czytelnicy sobie potrafią znaleźć..
Na katedrze znajduje się kilka tablic pamiątkowych: *pamięci lotników Żwirki i Wigury z 1933 roku, *poświęcona św. Faustynie, patronce Łodzi, *poświęcona Kazimierzowi Pułaskiemu z 1929 r. *upamiętniająca Powstanie Węgierskie 1956 roku z 2006 r. *tablica "Za Polskę polegli 1914-1920 z ponad 200 imionami i nazwiskami.

267

Na froncie budynku widnieje numer 267. Jest to "zwykły blok". Jest też budka z numerem 267 a.  Do 2008 roku był tu uchodzący za kultowy w czasach PRL-u Bar „Kogucik”. Zniknięcie baru opisano w artykule. Teraz te same osoby prowadzą inny bar przy ul. Narutowicza, mający być „spadkobiercą” Kogucika. Teraz jest tam sklep.

269 

A tutaj też stoi zwykła, niczym się nie wyróżniająca, pozbawiona ozdób kamienica z brzydkim podwórkiem...Natomiast w grudniu 2015 roku jest zakryta instalacją remontową. Ciekawe, co wyłoni się spod niej po jego zakończeniu. Może jakaś całkiem ciekawa historia?...

271

Jest to dość ozdobna, ale wymagająca pomalowania sczerniałej elewacji kamienica. Udekorowana m. in. płaskorzeźbami głów ludzkich, płytkimi „balkonikami”, szczytem z głową mężczyzny. Podwórko czyste, ale oficyny zrujnowane, w głębi mały zdziczały skwerek i mural z napisem „ŁODZIANIE”. U wejścia pachołki w kształcie krasnali! Udało mi się znaleźć małą informację historyczną, że posesja przy Piotrowskiej 271 stanowiła część posagu pierwszej żony fabrykanta Oszera (Oskara) Kona.

273

Piękna kamienica z ozdobnymi balkonami (na każdym piętrze inne), dwoma trójkątnymi, symetrycznymi szczytami, wyłożona klinkierem; płaskorzeźby głów kobiecych i maszkarony, francuski dach. Zadbane podwórko z ozdobnymi pnączami. Wejście do oficyny ozdabia ładna kostka. W głębi wielki plac–parking z rozległym widokiem na wszystkie strony. Piękne oficyny świeżo wymalowane. Pod balkonami pierwszego piętra można dostrzec sowy. Jest dla mnie dość dziwne, że nie mogę znaleźć źródłowych informacji o tym tak bogatym i ciekawym budynku.
Nie wiadomo dlaczego, w bardzo wielu miejscach w Internecie adres Piotrkowska 273 przypisuje się Archikatedrze, gdy ona jest na pewno pod numerem 265. Może nastąpiła stosunkowo niedawno jakaś zmiana numeracji? Choć wydaje mi się to wątpliwe.

275

Wyróżniający się oryginalną bryłą i kolorem elewacji budynek to gmach wzniesiony w latach 1912-13 według projektu Romualda Millera.
Fasada tej kamienicy pokryta jest czerwonawym tynkiem i ozdobiona detalami manierystycznymi. Masywny trójkątny szczyt budynku ozdobiony jest dekoracyjnymi spływami, a jego dominantę stanowi wielki kartusz ujęty w rollwerkową oprawę. W bramie znajduje się ozdobny sufit – niestety, towarzyszą mu bardzo odrapane ściany.
Ta monumentalna budowla była niegdyś siedzibą stowarzyszenia oświatowego „Betania” prowadzonego przez czeskich ewangelików i na elewacji do dziś widać wypukły relief z napisem „BETANIE” z datą. Mieściła również kaplicę Wolnego Kościoła Reformowanego, skupiającego głównie mieszkańców Łodzi pochodzenia czeskiego. Trwało to jednak tylko kilka lat po jej powstaniu Od okresu międzywojennego jest budynkiem mieszkalnym. Bardzo obszerny opis historii kamienicy tutaj: http://boguslav.blog.onet.pl/BETANIA-przy-ulicy-Piotrkowski,2,ID329427473,n . A tutaj fotka kilku kamienic, w tym sąsiadujących z opisywaną: http://fotozinnejbeczki.blox.pl/2006/09/Piotrkowska-271-275.html .

277

Kamienica z oryginalnymi dekoracjami – w kształcie mozaiki kółek, ma m. in. okrągłe okienka, niebieskie medaliony ułożone w pionowe szlaczki. Niestety elewacja jest dość mocno zniszczona. Wyczytałam też wzmiankę, że w tej kamienicy znajdują się, i to odrestaurowane, polichromie. Niestety, poza tym trudno jest natrafić na jakikolwiek fachowy opis, mimo iż tak jedyne w swoim rodzaju ma ona ozdoby.
Jak dowiaduję się z relacji z wycieczek po Piotrkowskiej w 2011 roku, na których nie byłam: "wspaniale odrestaurowano klatkę schodową przy ul. Piotrkowskiej 277. Secesyjne, kwiatowe lamperie i obrazy na ścianach nadały temu miejscu prawdziwie ekskluzywny charakter. Nic dziwnego, że właśnie to wnętrze kilka lat temu uzyskało miano wnętrza roku". Niestety, w grudniu 2015 znowu nie udało mi się nic zobaczyć, bo budynek jest po prostu zamknięty.

279/283

Powyższe numery posesji zajmuje Kościół ewangelicko-augsburski p.w. Św. Mateusza. Chociaż oficjalny adres parafii to Piotrkowska 283…ZA TO BUDYNKU O NUMERZE 285 NIE MA i nie ma nawet miejsca, w którym mógłby się on zmieścić. Ot, zagadka!
Świątynia została wzniesiona w latach 1909–1928. Z inicjatywą wybudowania nowego kościoła i podzielenia dotychczasowej parafii wystąpił I pastor Parafii św. Jana – ks. Wilhelm Piotr Angerstein. W lipcu 1904 r. przyszła z Petersburga zgoda na budowę kościoła. 8 października 1909 odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę świątyni. Połączono je z obchodami 25-lecia istnienia kościoła św. Jana (macierzystego wobec wznoszonej świątyni). Główny gmach całego kościoła ukończono do „stanu surowego”, kiedy budowę przerwała I wojna światowa. W czasie wojny położono prowizoryczny drewniany dach pokryty papą. W 1916 r. zerwała go burza gradowa. Świątynię ukończono długo po wojnie. Jej otwarcie nastąpiło 1 listopada 1928 r. Kościół zbudowany w stylu neoromańskim. Budowla w zarysie oparta na planie krzyża greckiego. Nad całością góruje w części frontowej wysoka na 80 m wieża, wzniesiona na planie kwadratu, przechodząca w swoich górnych partiach w ośmioboczne założenie nakryte iglicowym hełmem. W części środkowej wieży towarzyszą na narożach małe ośmioboczne ażurowe wieżyczki. Wewnętrzna kopuła wykonana z żelbetu, ma wysokość 26 metrów w najwyższym jej punkcie, przy średnicy 17 m. Portal wejściowy i ściany boczne zdobią ogromne rozety, zdobione witrażami wykonanymi we wrocławskiej pracowni Adolfa Seilera. We wnętrzu świątyni na szczególną uwagę zasługuje monumentalny ołtarz główny wykonany z białego marmuru. Kościół pw. św. Mateusza jako jedyna z trzech zabytkowych świątyń ewangelickich w mieście, do dziś służy łódzkim ewangelikom. We wnętrzu kościoła znajdują się liczne kinkiety i żyrandole, z których największy o czterometrowej średnicy ma 240 punktów świetlnych. Wiele elementów wystroju, wykonanych jest z białego marmuru. Wewnątrz kościoła znajdują się organy zbudowane w 1928 r. przez firmę Rieger z Jägerndorf, Opus 2360. Posiadają 60 głosów i są jednym z najcenniejszych instrumentów koncertowych na terenie miasta. Obecnie dzięki świetnej akustyce, w świątyni odbywają się liczne koncerty m.in. łódzkie Warsztaty Gospel. Przez wiele lat w kościele, występowała orkiestra Filharmonii Łódzkiej. Obecnie przy kościele rezyduje biskup diecezji warszawskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, w którym jednak nie stosuje się tytułu katedry.

To tyle z przewodników. Od siebie dodam, że na placyku przez kościołem stoją ozdobne metalowe słupy z latarniami. Mieści się tu księgarnia chrześcijańska. Parafia ma swoją stronę internetową www.mateusz.org.pl . Z moich obserwacji wynika, że kościoły ewangelickie nie są przyjazne turystom. Chcę przez to powiedzieć, że dużo częściej są zamknięte niż katolickie, i nie udostępniają zwykle informacji o możliwości zwiedzania. W Kościele św. Mateusza radziłabym „polować” na obywające się tam koncerty i inne wydarzenia kulturalne, umożliwiające swobodny ogląd wnętrza. M.in. to właśnie tutaj w listopadzie odbywa się koncert finałowy łódzkich Warsztaty Gospel http://www.wglodz.gospel.com.pl – idealna okazja do odwiedzenia Mateusza! Kiedyś pamiętam całe warsztaty były w tym kościele, a teraz jak widzę są w obiektach Politechniki.
Skręcając za róg w ulicę Czerwoną można zobaczyć Świątynię i jej otoczenie z innej perspektywy, niestety wątpię, by udało się wejść na teren parafii otaczający od tyłu kościół; to chyba tylko wtedy, jeśli ma się jakiś dobry powód, a nie tylko turystyczny spacer…W 2011 roku w Noc Muzeów po raz pierwszy wpuszczono turystów na wieżę kościelną. Jednak nie zobaczyli żadnych widoków, gdyż spacer skończył się na tyłach zegarów - dalej nie wpuszcza się... O czym dowiedzieli się dopiero, gdy odstali godzinę w kolejce i tam weszli... Tutaj jest FOTOKOD!

SKRZYŻOWANIE Z ULICĄ CZERWONĄ

6 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o adres Piotrkowska 267, to pod nim na pewno mieszczą się trzy kamienice stojące jedna za drugą i poprzedzielane podwórkami. Od lat powojennych mieszkali tam moi dziadkowie, a kamienice (przynajmniej dwie) są przedwojenne. Kamienica - blok mieszcząca się przy samej Piotrkowskiej i ten blok w głębi były dobudowana później. Wcześniej w tym miejscu był ogród.

    Piotrkowska 277: wspomniany akademik to Hotel Asystenta PŁ. Nie znajduje się on bezpośrednio w kamienicy. Jest to wieżowiec umiejscowiony naprzeciw bramy i odgrodzony od podwórka metalowym płotem. Wjazd do niego jest od ulicy Czerwonej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko fajnie, ale już pisząc o Piotrkowskiej myślę, że należałoby sprawdzić wszystkie informacje, które podane są jako wątpliwe, albo ze znakami zapytania. Chodzi mi o numery budynków, które są 'opatrzone prawdopodobnie numerem'...

    OdpowiedzUsuń
  3. Drogi M, kiedyś się dowiem. Powiem tak: gdyby ktoś zaproponował mi sponsoring i napisanie oraz wydanie książki, pewnie wówczas robiłabym to na drugi etat i WSZYSTKIE wątpliwości wyjaśniłabym harując po 12 godzin na dobę i przeszukując źródła. A na razie jedynie bawię się tym i chcę, żeby to pozostało przyjemnością. A przyjemnością jest spacerowanie po Pietrynie i opisywanie, co widzę - większą niż ślęczenie nad archiwami :-)). Na pewno będę powoli się dowiadywać, obiecuję Ci...

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam z niecierpliwością, bo przewodnik bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piotrkowska 269 to blok na froncie i dwie stojące w głębi kamienice, zapraszam na piękne zielone podwórko pomiędzy nimi

    OdpowiedzUsuń
  6. acha... zapomniałam dodać że na froncie miast bloku, który powstał na początku lat 60 tych był skład węgla, a pierwsza kamienica miała spadzisty dach, po pożarze dobudowano piętro i położono płaski dach

    OdpowiedzUsuń